Moje czytelnicze podsumowanie roku

Klaudia
0 skomentuj

Na początku mijającego już 2019 roku miałam postanowienie, by czytać więcej. Jako nastolatka pochłaniałam książki jak szalona, a w ostatnich latach, choć wciąż czytałam, było to 6-8 książek rocznie i nie były to wyniki, które mnie zadowalały. Kiedy wprowadzałam to postanowienie w życie nie chciałam jednak narzucać sobie jakiejś szalonej liczby, w stylu 52 książki w rok, bo nie miałabym z tego żadnej przyjemności. Starałam się jednak czytać regularnie. Każdego dnia, jak bardzo bym wieczorem nie była zmęczona, czytałam chociaż jedną stronę. Ile więc udało mi się przeczytać w roku 2019? Oto moje czytelnicze podsumowanie!

 

1. „Pamiętnik Mary Berg: relacja o dorastaniu w warszawskim getcie”

Tę książkę przeczytałam trochę przypadkiem. Dlaczego? Pewnego weekendu postanowiłam wybrać się z moim chłopakiem do Wrocławia. Niestety, pogoda była fatalna, więc postanowiliśmy wejść do księgarni i spędzić te dwa dni na czytaniu w jakiejś fajnej wrocławskiej knajpce. Księgarnia miała akurat akcję „Nie oceniaj książki po okładce”. Cały stół zastawiony był książkami owiniętymi w szary papier z napisanym odręcznie fragmentem książki i króciutkim opisem. Pewnie kojarzycie tego typu zabawy. Ja trafiłam akurat na Pamiętnik Mary Berg. Autorka przedstawiła w niej, jak wyglądał zwykły dzień w warszawskim getcie. W końcu poza tym, że była wojna, poza tym, że przemycano dzieci, większość ludzi próbowało przecież normalnie żyć. Kochali, spali, jedli, śpiewali, starali się pozostać normalnymi. Świetna i wstrząsająca książka, którą z całego serca polecam!

Moja ocena: 7/10 

 

2. Zaginiona dziewczyna” Gillian Flynn

To. Jest. Mój. Hit. Parę lat temu widziałam film o tym samym tytule z genialną Rosamund Pike w roli głównej. Nie lubię jednak oglądać filmu i zaraz potem czytać książki, bo pamiętam zbyt wiele szczegółów i nie czerpię aż takiej przyjemności z opowiadanej historii. W tym roku postanowiłam w końcu sięgnąć po powieść Gillian Flynn i byłam zachwycona. Thriller psychologiczny, od którego nie da się oderwać!

Moja ocena: 9/10

 

3. O kobiecie” Zbigniew Lew-Starowicz

Książka autorstwa popularnego polskiego seksuologa. Dr Lew-Starowicz próbuje pomóc odkryć kobiecie kim właściwie jest. Sugeruje także jak rozmawiać o sprawach intymnych ze swoim partnerem i mówi o tym, jak równouprawnienie wpływa na nasze życie seksualne. Książkę czyta się bardzo szybko i lekko. Jest ciekawa, ale nie jest specjalnie odkrywcza. Warto przeczytać, ale jak ktoś tego nie zrobi, to też wiele nie straci.

Moja ocena: 6/10

 

4. Przeminęło z wiatremMargaret Mitchell

Tutaj żadnego zaskoczenia nie ma, bo… czytałam tę książkę po raz trzeci. Absolutnie uwielbiam historię o Scarlett O’Harze i polecam ją każdemu przy każdej okazji. Wyjątkowość tej książki polega na tym, że pomimo ponad 1000 stron, wydaje się jakby to było zdecydowanie za mało. „Przeminęło z wiatrem” to książka z kategorii tych, o których nigdy się nie zapomina. Myślę, że zostaje się nią naznaczonym już na zawsze. Trudno powiedzieć dlaczego. Powieść Margaret Mitchell jest jedną z moich ulubionych i na pewno będę wracać do niej jeszcze nieraz… Tą książką się żyje. Wzbudza pasję, niechęć, złość, zauroczenie, zirytowanie, melancholię, radość. Ona po prostu gra na naszych uczuciach, a my się z tego cieszymy. Szkoda, że to jedyna powieść Mitchell.

Moja ocena: 10/10

 

5.Ginekolodzy. Tajemnice gabinetów” Iza Komendołowicz

Na tę pozycję miałam chrapkę już od jakiegoś czasu, ale jakoś nie było nam po drodze. Kiedy w końcu udało mi się tę książkę zdobyć, pochłonęłam ją w mig. Bardzo spodobał mi się styl, w jakim została napisana, a opisywane historię interesowały mnie do tego stopnia, że chodziłam i opowiadałam o nich wszystkim znajomym i rodzinie! Polecam ją i Wam, bo warto się z nią zapoznać.

Moja ocena: 7/10

 

6. Opowieść podręcznej” Margaret Atwood

Jeśli ktoś z was, tak jak ja, sięgnie po tę książkę zachęcony serialem, jeśli zechce poszerzyć swoją wiedzę o Gilead, odnaleźć smaczki, które umknęły producentom – nie sięgajcie po tę książkę. No chyba, że z ciekawości. Gdybym nie widziała nigdy „Opowieści podręcznej” na ekranie, uznałabym pewnie te książkę za świetną. Ale widziałam. Książka trochę mnie nudziła, bo każde zdanie, każda kolejna strona były mi już znane. Na plus są jednak lubiany przeze mnie styl Margaret Atwood i interesujące zakończenie, którego kompletnie się nie spodziewałam, a które nie zepsuje mi też myślę niespodzianki, jeśli chodzi o śledzenie dalszych przygód bohaterki serialu.

Moja ocena: 6/10

 

7. Małe kobietki” Louisa May Alcott

Po kolejnym maratonie oglądania „Przyjaciół”, postanowiłam w końcu przeczytać ulubioną książkę Rachel Green i zakupiłam na woblinku e-booka. Oh, jak wielki był mój zawód… Niestety, książka nie przypadła mi do gustu. Historia jest urocza, ale odniosłam wrażenie, że jest to lektura przeznaczona dla dziewczynek w wieku 10-12 lat. Nie polecam, ani nie odradzam.

Moja ocena: 5/10

 

8. Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy” Paweł Reszka

„Małych Bogów” przeczytałam dosłownie chwilę po lekturze książki Izy Komendołowicz. Książki są napisane w podobnym stylu. Obie prawią o tajemnicach polskiej służby zdrowia i obie są zredagowane w podobny sposób. Warto przeczytać.

Moja ocena: 7/10

 

9. Buszujący w zbożu” Jerome David Salinger

Ten czytelniczy rok stoi chyba pod znakiem zapoznawania się z książkami, które zawsze chciałam przeczytać, ale nie miałam za specjalnie okazji. Znane dzieło Salingera jest jedną z takich książek. Sytuacja ma się tu jednak podobnie, jak w przypadku „Małych kobietek”. Duże oczekiwania, duży zawód… Wydaje mi się, że gdybym była wciąż nastolatką, to ta książka spodobałaby mi się bardziej, może by do mnie trafiła, a tak… byłam ciekawa, o co tyle szumu, przeczytałam, ciekawość zaspokoiłam. Treść nie wniosła w moje życie niczego nowego. Tyle.

Moja ocena: 5/10

 

10. Sprzedaj lodówkę i jedź dookoła świata” Kacper Godycki-Ćwirko

Na tę książkę trafiłam całkiem przypadkiem i całkiem nie przypadkiem nie doczytałam jej do końca. Zaintrygowana tytułem ściągnęłam ją z półki w rodzinnym domu mojego chłopaka. Książka miała być swego rodzaju pamiętnikiem z podróży i poradnikiem, ale autor brzmiał bardzo cynicznie i arogancko, zwracając się do swoich czytelników, co skutecznie odepchnęło mnie od lektury. Słabiutko…

Moja ocena: 1/10

 

11. „Czy już zasnęłaś” Kathleen Barber

Spontaniczny wypad nad morze. Wszystko mam spakowane, ale nie mam żadnej książki na leniwe trzy dni na plaży – robimy więc przystanek w empiku. Próbuję wybrać coś na szybko i w moje ręce wpada „Czy już zasnęłaś” Kathleen Barber. Wydawca zapewnia, że fani „Wielkich Kłamstewek” i „Ostrych przedmiotów” będą zachwyceni. Biorę. Niestety, niemal od pierwszych stron książki uderzają banalne teksty, zdania, powiedzonka. Powieść przepełniona jest płytkimi relacjami, bohaterowie bynajmniej nie wydają się, jakby byli z krwi i kości, a dramatyczne wydarzenia z ich życia spływają po czytelniku jak po kaczce. Dodatkowo, wszystko jest przewidywalne. Zakończenia książki, która miała być thrillerem, można się domyślić koło 50 strony. Zero napięcia, tajemniczości. Historia miała moim zdaniem spory potencjał, który absolutnie nie został wykorzystany.

Moja ocena: 2/10

 

12. „Małe życie” Hanya Yanagihara

Cztery lata temu dostałam tę książkę na urodziny, ale jakoś nie mogłam się za nią zabrać. Kiedy w końcu mi się udało doznałam okropnego zawodu. Tym bardziej, że książka zdobyła tyle nagród, a w internecie roiło się od pozytywnych opinii. Mi „Małe życie” w ogóle nie przypadło do gustu. Książka męczyła mnie tak bardzo, że dotrwałam tylko (albo aż) do połowy, czyli do jakiejś czterechsetnej strony. Także… kolejny z rzędu zawód po 3 książkach, które niezbyt mi się podobały. No nie dało się tego czytać.

Moja ocena: 1/10

 

13. Czarni” Paweł Reszka

Po tym jak spodobali mi się „Mali Bogowie” musiałam sięgnąć po najnowszą publikację Pawła Reszki. „Czarni” od samego początku wzbudzają emocje. Wzbierają się niezrozumienie, niechęć i nasuwa się myśl, że Ci, o których jest ta książka, w gruncie rzeczy nie tolerują samych siebie. Chwilami jednak przychodzi współczucie, smutek i myśl, że cały ten kler to ma przerąbane. „Czarni” nie zachwycili mnie co prawda tak bardzo jak „Mali Bogowie”, ale książka jest ciekawa i warta lektury. Zarówno przez osoby niewierzące, jak i te uczestniczące w coniedzielnej mszy.

Moja ocena: 6/10

 

14. „Kolory zła. Czerwień” Małgorzata Oliwia Sobczak

„Czerwień” Małgorzaty Oliwi Sobczak była dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Przyciągnęła mój wzrok w magazynie „Książki”. Wówczas czekała jeszcze na swoją premierę, ale zapisałam sobie w kalendarzu przypominajkę, żeby koniecznie kupić ją, kiedy już wyjdzie. Książkę pochłonęłam naprawdę w mig. Pierwsze 20-30 stron musiałam przemęczyć, ale dalej… nie zauważałam, kiedy przewracam stronę za stroną. To jedna z tych książek, którą czyta się do późnej nocy, wkurzając zapalonym rażącym światłem wszystkich domowników, włącznie z psem. Nie sposób domyślić się zakończenia. Polecam wszystkim miłośnikom kryminałów!

Moja ocena: 8/10

 

15. „Zazdrośnice” Éric-Emmanuel Schmitt

Króciutka, więc udało mi się ją pochłonąć na raz i… nie będzie to raczej moje ulubione opowiadanie. Nie było złe, ale wydało mi się całkiem przeciętne i troszkę mnie rozczarowało, bo do tej pory wszystkie książki Schmitta mnie zachwycały.

Moja ocena: 5/10

 

16. „Sztuka kochania” Michalina Wisłocka

„Sztuka kochania” to książka, którą moim zdaniem powinien przeczytać każdy. Jest to pozycja ponadczasowa, i choć nie czyta się jej jakoś super lekko, to jest naprawdę świetna. Przepełniona ogromem merytorycznych informacji o nas samych. Kupujcie i czytajcie! 😀

Moja ocena: 8/10

 

17. „Ostatni list od kochanka” Jojo Moyes

Sięgnęłam po tę książkę, bo chciałam po raz kolejny przeczytać coś autorstwa Jojo Moyes. Czytałam już jej „Zanim się pojawiłeś”, które mnie absolutnie zachwyciło oraz „Kiedy odszedłeś”, które mi się nie podobało. Chciałam więc przekonać się jak to będzie przy innej historii i… niestety przy „Ostatnim…” znów się trochę zawiodłam. Książka wydała mi się bardzo przewidywalna i niezbyt wciągająca. No cóż… może ten gatunek nie jest dla mnie?

Moja ocena: 5/10

 

18. „Wielka Magia” Elizabeth Gilbert

Poradnik autorki „Jedz, módl się, kochaj”. Gilbert zdradza swoim czytelnikom swoją pisarską rutynę, radzi, skąd czerpać inspirację i jak ćwiczyć kreatywność. Jeśli więc tworzycie cokolwiek (książki, obrazy, skarpetki czy domki dla ptaków) – sięgnijcie po tę książkę, a nie pożałujecie. Ja czułam się naprawdę zmotywowana i naładowana dużą dawką pozytywnej energii. Daje kopa do działania!

Moja ocena: 7/10

 

19. „Trucicielka” Éric-Emmanuel Schmitt

Jeśli ktoś mi kiedyś powie, że nie przepada za opowiadaniami i woli powieści to przysięgam, że wcisnę mu w rękę ten zbiór! „Trucicielka” to tytuł pierwszego z opowiadań w zbiorze, ale poza nim znajdziecie jeszcze trzy inne i każde z nich jest tak samo pochłaniające i genialne. Na pewno będę do nich wracać!

Moja ocena: 9/10

 

20. „Praca na całe życie” Rachel Cusk

Książka Rachel Cusk to reportaż z macierzyństwa, który wzbudził ogromne kontrowersje na początku XXI wieku. Niektórzy postulowali nawet o odebranie autorce dzieci. Cusk odczarowuje rodzicielstwo, opisując każdy etap od samego planowania posiadania potomstwa. Książka warta polecenia zarówno dla dzietnych, jak i bezdzietnych 😉

Moja ocena: 7/10

 

21. „Jak mniej myśleć” Christel Petitcollin

Książkę Christel Petitcollin dostałam na mikołajki. Co zabawne, dosłownie dzień wcześniej sama chciałam ją kupić, ale stwierdziłam, że nie będę znów wydawać pieniędzy na kolejna książkę. Prezent był więc bardzo trafiony, ale czy książka ostatecznie faktycznie mi się spodobała? Polskie tłumaczenie tytułu mylnie wskazuje na poradnik, podczas gdy jest to raczej analiza pewnego typu (/zaburzenia) osobowości z kilkoma radami, jak osoby go posiadające powinny sobie z nim radzić. Autorka miała na celu uświadomienie osobom wysoko wrażliwym, że nie są dziwakami i że takich jak oni jest całe mnóstwo. Jeśli więc ktoś z was faktycznie analizuje bez końca i całe życie zmaga się z uczuciem bycia niezrozumianym – polecam, a jeśli nie – raczej was ta książka nie zainteresuje. W każdym razie, pomimo iż spodziewałam się czegoś innego, mi się całkiem książka spodobała.

Moja ocena: 7/10

 

Wow, ponad 20 książek. Zaczynając pisać to moje czytelnicze podsumowanie, wydawało mi się, że mój roczny wynik będzie znacznie gorszy. Oczywiście, zawsze mogło być lepiej, ale i tak jestem dumna z przejścia od 7 do 21 książek w rok! Może przyszłoroczne podsumowanie będzie jeszcze bardziej imponujące?

Mam nadzieję, że jakoś wytrwaliście do końca i choć trochę udało mi się Was zaciekawić, tym bardziej, że nie były to typowe recenzje, a raczej zbiór luźnych myśli o moich czytelniczych wyborach. Piszcie koniecznie, co wy przeczytaliście w tym roku i czy udało Wam się dotrwać z jakimś wyzwaniem do końca 2019 🙂

Zostaw komentarz